26 sierpnia 2014

Rozdział 45

- On nie umie jeszcze sam jeść.. - szepnęła mi Darcy. Jezu. Faktycznie.
- Sorry, za dużo wrażeń - wziąłem go na kolana i nakarmiłem. Kiedy skończył jeść Darcy wzięła go za rączkę i zaprowadziła do salonu. Razem z Miki bawili się klockami i czymś tam jeszcze. Miałem na kolanach żonę. Była taka szczęśliwa.
- Już myślałam, że nam się nie uda.
- Nie wierzysz w moje plemniki?
- Raczej w siebie Lou.. - wtuliła się we mnie.
- Przestań. - pocałowałem ją w czoło. - Będziemy mieć synka. Mówię ci.
- Zobaczymy. - Mercy poszła położyć dziewczyny, a mi dostał się Alex. Podrzuciłem go i pocałowałem w czoło. Poszliśmy grać w piłkę. Mały kompletnie nie miał humory, ani ochoty grać. Więc go nie zmuszałem. Uśpiłem po prostu. Trzymałem go na kolanach kiedy spał. Jest taki cudny. Potem niestety musiałem uśpić dziewczynki, więc Alex powędrował do Mercy. A potem my się położyliśmy. Tuliłem ją do siebie jak pluszowego misia.
- Kocham cię - całowałem jej ramię, a potem zszedłem na brzuch. - Kocham cię, bardzo kocham.
- Ja Ciebie też Lou.. ale daj mi już spać. - zaśmiała sie.
- No śpi, odpoczywaj.
- Dobranoc. - chwilę później usnęła. A ja za nią. Rano miałem wolne. No nie do końca. Trójka dzieci do opieki bo Mercy poszła z Lellie na zakupy, ale nie było najgorzej. Poszliśmy na plac zabaw Dziewczyny się bawiły, a Alex siedział obok mnie na ławce.
- Cieszysz się, że masz brata? - Pokręcił przecząco głową.
- Czemu?
- Bo przez niego nie mogę być z mamą i tatą w domu.
- Ale to tylko chwilowo.
- I co ? - spojrzał na mnie najsmutniejszymi oczami świata.
- I przyjadą do domu będziecie razem.
- Ale mama będzie się nim zajmowała, a ja znowu będę sam.
-Nie będziesz sam maluchu.
- Ja zawsze jestem sam.
- Teraz nie.
- Tata zawsze krzyczy, że nic nie mówię..
- Porozmawiam z tatą. Jesteś po prostu cichy.
- Po prostu nie chcę z nim gadać. Wolę z mamą.
- Wrodziłeś się w Summer. Bo Darcy córusia tatusia.
- Nie wiesz.. gdzie wujek Zayn ? On jest fajny.
- A ja nie?
- Ty też.
- Nie wiem, pewnie się dzieckiem zajmuje.
- Alex synku chodź do taty. - Harry wszedł na plac.
- Nie. - odpowiedział.
- Alex co się dzieje ? - kucnął przed nim.
- Chcę do mamy.
- Synku. Mów do mnie. Powiedz czemu jesteś smutny. - I Alex zrobił najdziwniejszą rzecz na świecie. Zszedł z ławki, stanął dalej i po prostu zaczął krzyczeć. Nic znaczącego, ale tak jakby wyrzucał emocje.
Harry wyglądał jakby młody go opluł.
- Zostaw go - powiedziałem do brata. Darcy i Mikayla podeszły do nas zdziwione. Wziąłem Alexa na ręce, mówiąc że pójdziemy do mamy.
- Darcy chodź. - w życiu nie widziałem Stylesa tak zranionego. Przykro mi było, że Alex tak go traktował ale nie umiałem zrozumieć toku myślenia dziecka. Poklepałem go lekko po plecach. Pojechał z Darcey do domu, przebrać się. Ja wziąłem dzieci i udałem się do szpitala. Alex ciągle siedział cicho. Szkoda mi małego. Dopiero kiedy zobaczył Summer odżył. Przytulał się do niej. Ciągle. Powiedziałem jej o tym co zrobił na placu zabaw.
- Harry wyglądał...okropnie.
- Alex tylko z nim nie chce rozmawiać. - mruknęła tuląc chłopca.
- Dlaczego?
- Bo się na niego wydziera, że nic nie mówi, a Alex jak ma coś do powiedzenia to powie. - Styles wszedł do sali. Płakał widać po nim.
- To mu to uświadom. - mruknąłem. Chłopiec od razu mocniej się przytula.
- Summi daj mi Alexa. - powiedział delikatnie.
- Ja nie ce...
- Alex tatuś nie będzie krzyczał. Pogadaj z tatą. - głaskała go delikatnie. Niechętnie się oderwał i poszedł do Hazzy. Mój brat wziął go na ręce i długo coś mu  tłumaczył. Alex słuchał grzecznie patrząc mu w oczy. Jak młody ma charakterek Sunny to za chuj nie ustąpi.
- Wiesz, że będziesz mieć rodzeństwo? - powiedziałem do Miki.
- Tak.
- Cieszysz się?
- Tak bo teraz kupisz mi pieska.
- Oooczywiście.
- Obiecałeś tato.
- Pamiętam aniołku.
- Przytuliła się. - Zabrałem ją i wróciliśmy do domu., Mercy akurat podała obiad. Cały czas myślałem o Alexie. U mnie byłoby mu lepiej. Ale Lou nie rozpędzaj się...niestety to nie twój syn. Ciekawe czy sąd dałby go mi, czy zostawił Stylesom. Mały kocha Summer i Harry'ego więc raczej nie. Jestem jakiś pomylony. O czym ja myślę. Żeby tak własnemu bratu ? Świństwo. Zadzwonił mi telefon.
- Tak?
- Louis odbierzesz jutro Summi i małego ze szpitala ? Zayn nie może.
- Zayn nie może. Jaka szkoda. Odbiorę.
- Dziękuję. O 9, a potem widzę Cie w pracy.
- Doprawdy...cześć.
- Cześć.
- Chodźcie jeść. - Mercy zawołała nas z kuchni. Poszliśmy tam. Wziąłem malutką na kolana.
Mój brat nawet nie wie, że będę ojcem. Przecież to on jest najważniejszy. Ale w sumie to mu nie powiedziałem. Jebał to pies.
- Skarbie kupujemy psa. Takiego Marleya.
- Co ? - Mercy spojrzała na mnie jak na debila
- No psa. Taki labrador.
- A kto się nim będzie zajmował ?
- She.
- Miki ?  Ma 5 lat.
- Poradzimy sobie.
- Jasne. - podała nam obiad. Ładnie wygląda, ale nie mam pojęcia co to jest.
- Hmm skarbie co ugotowałaś ?
- Lasagne ze szpinakiem.
- Ooo dobre.
- Staram się. - uśmiechnęła się do mnie.
- Wszystko co gotujesz jest świetne - uszczypnąłem ją w tyłek.
- Nie przy dziecku.
- Oczywiście kochanie.
- Gdzie ten Harry. ? - mruknęła wyglądając przez okno
- Po co ci Harry?
- Alexa ma przywieźć.
- A czemu? - cieszyłem się ale chciałem wiedzieć.
- Musi iść do pracy na noc .
- Okay.
- Jest. - prawie pobiegła do drzwi.
- Bo się wywrócisz. - Po chwili mały wszedł do kuchni. Jego policzki były czerwone od mrozu. Śliczny.
- Hej maluchu.
- A wiesz co ? Tata jest super i już wcale nie krzyczy.
- No widzisz.
- A jutro z mamusią będę w domu. - wyszczerzył się. Jest taki uroczy.
- Jeszcze lepiej. - Mercy chciała go nakarmić, ale prawie wyrwałem jej widelec z ręki i wziąłem malucha na kolana. Nie wiem czym go myją, ale zawsze ślicznie pachnie.
Zjadł wszystko grzecznie.  Aniołek a nie dziecko. Zaniosłem go do salonu. Harry ubrał go w puszystą bluzę z uszami. Dzwonek do drzwi. Wziąłem go na ręce i udałem się otworzyć.
- Syneczku misia zostawiłeś. - Harry dał mu go i pocałował małego w czoło. Styles chyba parę rzeczy zrozumiał. 
- Harry mamy dwie okazję do oblania.
- Jak to ? - wszedł do środka, a mały od razu poszedł do niego. Wróć. Westchnąłem. 
- Ty zostałeś a ja zostanę.
- Miliarderem ?
- Ojcem Debilu.


~~~~~~~~*~~~~~~~~
Czytasz = komentujesz
Jest to ostatni rozdział. Czeka Was jeszcze epilog.
Skyfallgirl :)

25 komentarzy:

  1. Świetny, jak nzawsze. Kocham to opowiadanie. x

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział szkoda że to ostatni rozdział bede tesknic <3 /gabi

    OdpowiedzUsuń
  3. nieeeeeeeeeeeeeeee!
    tell me why?!
    ja nie chce konca!

    OdpowiedzUsuń
  4. nie czemu kocham to te dwa ostanie zdania epik , napiszcie 2 cześć bo warto to jest strasznie wciągające :) i epilog szkoda ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak haz miliarderem . Ten to ma tok myslenia.
    Swietny rozdzial.
    Szkoda ze zostal tylko epilog

    OdpowiedzUsuń
  6. Coo??!! Nie!! Why? Rozdział zajebisty :D Zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo wszystko co piszecie jest świetne! <3 Tylko szkoda że to już ostatni :'( <3 <3 :'(

    OdpowiedzUsuń
  8. hahahah ostatnie trzy zdania rządzą! Kocham to! pisze dalej aniołku ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Epilog? Już? Tak szybko minęło.. Cudowny rozdział!! I w takim razie czekam na epilog i zapraszam do siebie:
    http://first-look-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, ale szkoda, ze już koniec. Płaczę.
    Najlepsza.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zawsze GENIALNY *-*, dziękuję z całego serca za to że jesteś i za Twój talent i wyobraźnię, za to że potrafisz umilić nawet najgorszy dzień, za wszystko. Życzę Tobie ogromnej weny i dalszych pomysłów, które jak dotąd są świetne :)
    Kazixx ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami naprawdę robi mi się przykro =(

      Usuń
  12. nie, błagam nie, nie kończcie tego :(
    proszę :cccc
    płaczę ;'(

    OdpowiedzUsuń
  13. Super <3 Zajebisty rozdział! <3
    Czekam na nn :D
    Zapraszam do mnie...

    http://youandi-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    changemymind-zaynmalik-fanfiction.blogspot.com/

    http://hellobaby-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    http://wondreams-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jezu ale szkoda; no cóż mam nadzieję że to nie ostatnie Twoje słowo i coś jeszcze będziesz kiedyś pisać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Boski *.* Jak już wspominałam Louis i te jego przemyślenie rozpierdalają xd Idę czytać epilog ;cc Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń