10 sierpnia 2014

Rozdział 36

- Odpoczywaj.. - pocałowała mnie w policzek. Uśmiechnąłem się do niej i poszedłem spać. Dopiero po tygodniu wróciłem do domu. Zdążyłem przywiązać się do małej Miki. Takie słodkie to dziecko. Najlepsze na świecie. No i Darcy. Nie wiem co ona mi wmawia, że się na nią złościłem. Obie są świetne. Opiekowałem się nimi już trzeci dzień.
- Wujcio popacz ! -przybiegła do mnie z rysunkiem.
- Jakie ładne - wziąłem ją na ręce.
- Takie jak wujcio.
- Ale ty słodka. - Przytuliła się.
- A ty Miki co rysujesz ?
- Tate i mamę.
- Oooo.
- Hej wam. - Sunny !
- Hej.
- Jak jest Tommo ?
-Może być. - Przyszła z wózkiem. Po co ?
- Cześć.. Alex.
- Pamiętasz ! - wzięła go na ręce.
- Wspominałaś.
- Ale i tak pamiętasz.
- Nom.
- Idziemy coś zjeść z dzieciakami ?
- Zdecydowanie tak. - Ubrała dziewczynki, a ja siebie. Wyszliśmy na jakiś obiad. Z Summer zawsze jest fajnie. Śmiejemy się i gadamy.
- Wiesz gdzie Mercedes?
- Na kursie prawka.. A co ?
- Tak pytam. Mam żałobę.
- Dlaczego ?
- Jak możesz pytać ?
- Junior.
- Tak.
- Przykro mi.
- Przytul... - Przytuliła mnie mocno. Pocałowałem ją w policzek. Jest świetna.
- Chyba będę zazdrosny. - Harry podszedł do nas z uśmiechem.
- Nie odbił bym żony przyjaciela.
- Brata Lou..
- No tak. Wszyscy jesteście dla mnie jak bracia.
- Mamy jednego ojca. Sam mi to powiedziałeś jakiś czas temu. - Chyba się oplułem. Że jak?!
- Przypomnisz sobie. I wiem, że nie dotknąłbyś mojej żony. Nie poleciałaby na Ciebie. - pokazał mi język.
- To było nie miłe. Czemu Zayn obejmuje moją siostrę ?  - Summer złapała za ramiona Harry'ego. Nic nie rozumiem. Spojrzałem na nich. - Czemu. On. Kurwa. Trzyma. Ręce. Na. Naszej siostrze ?!
- Lottie ma romans z Zaynem. - powiedziała Summer trzymając swojego męża. Wstałem aż stolik się wywrócił. Wyszedłem idąc do nich. Zajebie.
- Louis. - poczułem dłoń na ramieniu. Zobaczyłem Nialla.
- Zostaw mnie. Rozszarpie gnoja.
- Próbowałeś już. Tylko sobie zaszkodzisz. Wracamy do domu. - nigdy nie widziałem Horana tak pewnego siebie.
- Przecież to chore! To skurwysyn.
-  Wszyscy to wiemy. - zaprowadził mnie do swojego samochodu i odwiózł do domu. Po chwili Hazz przyjechał z Summer i dziećmi.
- Harry błagam. Znajdź jakiś zakaz zbliżania do niej.
- Jest dorosła. Nie mogę nic zrobić. Próbowałem.
- Jest głupią dziwką. Znalazła sobie sponsora.
- Louis to nasza siostra !
- Która się z nim puszcza.
- Podobno go kocha.
- A ten ją zaraz rzuci jak mu się znudzi.
- Nic z tym nie zrobimy.
- Ja jej pocieszać nie będę.
- Ja tym bardziej.
- Harry możesz mi powiedzieć czemu kurwa TAKIE sumy były co chwila wypłacane z konta.
- Bo przepierdalałeś je w kasynie.
- Co?!
- Właśnie to.
- No chyba mnie Bóg opuścił.
- Wreszcie się ogarnąłeś.
- Bo nie pamiętam.
- Mam nadzieję, że do tego nie wrócisz. 
- Zablokujesz mi konto.
- Już to zrobiłem.
- No dzięki.
- Znaczy.. A zresztą nie ważne
-No mów.
- Nie.
- Mów.
- Uspokój się. - Miki wyciągnęła do mnie rączki.
- Powiedz. - wziąłem ją.
- Twoja karta jest zablokowana.
- To ją odblokuj.
- Chyba kpisz.
- No przecież nie pamiętam! Nie poszedłbym do kasyna. Patrz jak wyglądam. Który głupi pozwolił mi tak schudnąć?
- Ty.. ?
- No właśnie mi.

- Każdy wciskał w Ciebie jedzenie, a ty albo poszedłeś i to wyrzygałeś albo się darłeś, że Cie dręczymy. 
- Tylko z mostu skakać.
- Byłeś okropny. - powiedziała w końcu Summer unikając mojego wzroku.
- Bo?
- Nic nie dało Ci się powiedzieć..
- Oj dobra.
- Ale teraz jest spoko..
- To dobrze.
- Też się cieszę. - Ktoś wszedł do domu. Mercedes wróciła.
- Cześć Mercy. - Powiedziałem podrzucając córę.
- Hej Lou.
-Jak tam ?
- Tam dobrze, a tu jak?
- Też. Głodna ?
- Troszkę. - Poszedłem zrobić jej jedzenie. Podoba mi się. Jeju chcę pamiętać.
- Lou.. sama sobie coś zrobię. Powinieneś odpoczywać..
- Przestań.
- Po prostu się o Ciebie martwię.. - położyła dłoń na moich plecach. Taki niewielki gest, a znaczy dla mnie tak wiele. Uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem ją w policzek. Jej oczy rozbłysły.
- Proszę. - podałem jej talerz.
- Dziękuję. Wygląda super. - uśmiechnęła się.
- Haha to jedz. - Usiadła przy stole i jadła. " Zgwałcili mnie i zniszczyli psychicznie " przemknęło mi przez głowę. Zamknąłem oczy. " Harry mnie bije ". " Louis pomóż jakoś Summer ". Cholera. Złapałem się za głowę. To prawda? Tak było?
- Coś się stało ?
- Nie.
- Zbladłeś.
- Bo ty....
- Co ja ? - teraz jakiś ślub.. Harry i Summer.. kajdanki na moich rękach. Cela, więzienie.
- Kurwa... mój łeb.
- Louis usiądź.. - dziewczyna posadziła mnie na krześle i dała mi wodę. Zamiast ją wypić to wylałem sobie na twarz. Te obrazy i wspomnienia...Straszny natłok. Trzymam na rękach płaczącą Darcy. Wokół jest masa dzieci. Jest Mercy i Miki. Krzyknąłem. Nie wytrzymam tego. 

25 komentarzy:

  1. Lou sie wszystko przypomina. .

    OdpowiedzUsuń
  2. oł maj gat! Boże co za akcja oby tak dalej!Lajkaa daje hahaa xD

    OdpowiedzUsuń
  3. OŁ EM DŻI JA CHCE JUŻ NEXTA <3

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Oemdżi..*,* Zajebiasty..! C;

    OdpowiedzUsuń
  6. Super. Tylko dawaj szybko następny.

    OdpowiedzUsuń
  7. O.o Louis sobie wszystko przypomina O.o Oł maj gad. Rozdział boski. Czekam z niecierpliwością na next. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne!! Nie mogę doczekać się nn <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniały jak zawsze. Uwielbiam ten blog zdecydowanie najlepszy. Biedna Mercy. Ciekawe jak z Lou

    OdpowiedzUsuń
  10. Osz, mam nadzieję, że sobie wszystko przypomni, ale bez "skutków ubocznych". :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu, chcemy szybko, choć i tak dodajesz to bardzo szybko <3, nowy rozdział!!!!
    I zapraszamy do nas :)
    |http://the-choice-zayn-malik-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. OMFG ...............aaaaaaaaaaaaa <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowity i zajebisty rozdział <3
    Kocham! Biedny Lou! :*
    Czekam na nn :*
    Zapraszam do mnie...
    http://punk-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    http://changemymind-zaynmalik-fanfiction.blogspot.com/

    http://wondreams-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    http://hellobaby-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń