19 sierpnia 2014

Rozdział 41

- Nie możesz jej nic zabrać Mikayla! -Jezu pięciolatki mają problemy.
- A czemu ?
- Bo to niegrzeczne a ty nie jesteś niegrzeczna. Darcy to twoja kuzynka.
- Powiedz jej, żeby oddała mi Jamesa.
- Nie. Tłumacze Ci coś.
- No to oddaj komuś mamę, bo będzie lepsa. - mruknęła i się obraziła. Dojechałem do domu. Dałem młodą Mercedes. Mam jej dość.
- Tłumacz jej bo mnie coś trafi. - Powiedziałem i wyszedłem zapalić. Następnego dnia pojechałem do firmy.
Harry czekał na mnie w gabinecie.
- Cześć brat
- Chyba dzień dobry szefie. - Wywróciłem oczami. Gnojek.
- Przykro mi Louis, ale marynarkę i czarne spodnie nosić musisz. Możesz pod tym t-shirt.
- Ty się nie martw. Akurat to jest najlepszy ubiór na świecie, więc nie ma problemu. łap - rzuciłem mu kluczyki od jachtu. - Dzięki.
- Spoko. Twój gabinet znajduje się piętro niżej, masz pod sobą 150 ludzi. Nad Tobą jestem tylko ja. Musisz podzielić wszystko tak, żeby ochrona była w firmie, przy Summer i dzieciach i przy mnie.
- Dobra - Czuje się jak BOR kurwa. Albo Scotland Yard. Harry jest jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Londynie. Poszedłem do siebie. STO RAZY LEPSZE NIŻ KOMISARIAT.
- Dzień dobry. Jestem Pana sekretarką. Mam na imię Elena.
- Jestem Louis.
- Miło mi. Pan jest bratem szefa ?
- Tak, ale nie pan. Czy ja wyglądam jak Styles ? No nie, więc wyluzuj. - uśmiechnąłem się rozbawiony.
- Jestem przyjaciółką Gemmy.
- Prawie, że rodzina.
- Taak.. O 11 masz spotkanie z podwładnymi. Podać Ci kawę lub herbatę ?
- Nie. dzięki. Mam ręce.
- Od tego tu jestem.
- Odbierasz telefon czy coś?
- Tutaj. ? Mało kiedy ktoś dzwoni. - zaśmiała się.
- No to nie wiem co możesz robić.
- Papiery. - uśmiechnęła się i wyszła. Jezu.. ile w tym budynku jest kamer ?! Wzrok mi się plątał. Nie wiedziałem na co mam patrzeć. Cholera.. Gdzie mój komisariat. Ja sobie poradzę. Muszę. Tutaj więcej zarobię. Poszedłem na to spotkanie. Nie bardzo wiedziałem co mam powiedzieć, zrobić.
-Tak no wiec...Jestem Louis.
- Dzień dobry szefie. - odpowiedzieli prawie równo. Na drugim  końcu stołu siedział Harry trzymający na kolanach Darcy. Uśmiechnąłem się do małej kiedy mi pomachała. Słodka. Dobra ale czy to nie dziwne, że członek największego gangu potrzebuje ochrony? What?
- Rozdziel zadania.. - szepnęła mi do ucha sekretarka stojąca za moimi plecami.
- Aha. No tak. Dzięki - odpowiedziałem równie cicho. Zacząłem wydawać polecenia. Uff. Udało się.
Najgorzej było mi nasłać kogoś na Summer, ale musiałem. Skończyłem i odesłałem ich. Darcey podbiegła do mnie kiedy zostałem sam z nią i Harrym.
- Cześć mała.
- Cześć wujcio.
- Harry czy to normalne aby dzieci biły się o dziecko? To chore. - zwróciłem się do chłopaka.
- James jest z Darcy, Mikayla nie umie tego uszanować.
- Może dlatego że ma 4 lata? - uniosłem brew. No ręce mi opadają. -Zwykła zabawa. Tłumacze jej to ale nie.
- Czego wymagasz, że powiem mojej córce " oddaj jej Jamesa " ? Zapomnij.
- Ja? Błagam cię. Nawet o tym nie myślałem
- To czego ode mnie wymagasz ?
- Niczego.  Chcę tylko powiedzieć żebyś zrozumiał małą. Dziecku nie wytłumaczysz.
- A co ja mam do rozumienia ? Nie moje dziecko, nie mój problem. - co on taki chamski ?
- Ale to dziecko , kłóci się z twoim.
- Moja Darcy ją wtedy ignoruje i odchodzi. -  Zacząłem się śmiać i wyszedłem najpierw całując małą w policzek. Mają problemy. Jego Darcy JEST z Jamesem. Kurwa to za dwa lata ślub ? Nie zdziwiłbym się. Kupi jej jedyną na świecie sukieneczkę ślubną dla dziecka. Cyrk. Skończyłem prace i auto kupiłem.
Wreszcie. Ale tego chyba nie rozwalę. W końcu to range rover. No a Mercy mercedesa kupiłem.
Zabawny jestem. Heeeeh. Wróciłem do domu. Jakiś tam koleś przywiózł drugie auto. Wszedłem do środka. - Jestem .
- Co ty samochód kupiłeś ?
- Nom. Łap - rzuciłem jej kluczyki.- jeden twój.
- Co ?
- No co?
- Dziękuję kochanie. - zawisła na mojej szyi.
- Ależ Proszę - cmoknąłem ją w usta. - Lubisz biały tak?
- Tak.
- To dobrze. Ale auto jest czarne.
- O. - Zaśmiałem się i poszedłem do dziecka.
- Cześć tato.
- Cześć słońce.
- Co u Ciebie ?
- Popatrz tato. - pokazała mi rysunek.
- Jaki ładny. Powieszę w gabinecie.
- To nie dla Ciebie.
- Okay. Dla kogo ?
- Dla Jamesa
- Miki - prawie że warknąłem.
- Co ?
- Tłumaczyłem ci coś? Świetnie.
- Tata to dla Jamesa.
- Zajebiście. - poszedłem do kuchni. Rzygam już tym. Wolałbym żeby uwielbiała Justina Bieber'a.
Wziąłem pilota od wieży i zaraz zaczęła lecieć muzyka.
- Tato wyłącz te jęki. 
- Powiedziało dziecko w wieku czterech lat. -Ja chcę syna.
- A ty jesteś stary. - Podgłośiłem i poszedłem sobie obiad odgrzać.  - Bejbeee
- Co Ty odwalasz ? - Mercy chyba nie lubi tej piosenki.
- Śpiewam sobie.
- Zmień płyte. Nienawidzę go.
- To zmień. Mi to obojętne - wziąłem talerze.
- Kochanie możesz mi coś wyjaśnić ? - zdenerwowana jest.
- Co mam ci wyjaśniać?
- Dzwonili dzisiaj z komisariatu i poinformowali mnie, ze odesłali Twoje rzeczy.
- Aaa bo ja ci nie mówiłem. Prace zmieniłem.
- Wiesz zazwyczaj małżonkowie się o takim czymś informują.
- A ja wiedziałem czy mnie Styles przyjmie ?  On ma humory.
- Pracujesz u Stylesa ?
- Tak, nie musisz krzyczeć. Słyszę.
- Louis..- jęknęła- Pokłóciłam się z Summer.
- Nie no ja nie wytrzymam. Jak nie dziecko to ty. O  co?
- Pojechałyśmy na zakupy i był z nami Zayn no i Summer kupiła brylantowe kolczyki za kupe kasy i zapytałam się czy nie szkoda jej na takie pierdoły. A ona mi na to, że jej mąż potrafi jej to zapewnić, a wtedy Zayn żeby się jej podlizać powiedział, że gdybyście się z Harrym na miejsca zamienili to wtedy bym zrozumiała. No i poszedł talerz. Się rozsypał po ścianie. Zajebe Zayna, potem Summer. Albo powiem Harry'emu, ze Summer była z Zaynem. Coś wymyśle bo to była przesada. 
- Brakuje ci czegoś? - spojrzałem na brunetkę  opierając dłonie o blat.
- Nie !
- Na pewno? Bo może ja za mało wydaje.
- Louis nie zależy mi na pieniądzach. po prostu wkurza mnie Summer.
- Jak mnie wkurzała to miałem jej stopy całować za przeproszeniem. Kiedyś była nieśmiała, dziewczyna która potrzebowała tylko miłości. Dzisiaj uważa się za królewne.
- To wina Harry'ego. Darcy jest taka sama.
- No i myślisz ze mu tego nie mówiłem? Odpowiedz jest taka sama " Mam to daje. ".
- Moim zdaniem coś się dzieje bo Lell jest taka sama.
- Masz kartę. Chcesz wydawaj.  Tylko nie wiem czy chce mieć taką żonę. Nie żeniłem się z Summer.
- Louis czy ty mnie słuchasz,?
- One to robią celowo. Summer jest niespokojna, a Lell i Niall nie spuszczają oczu z Jamesa. Darcy ciągle jest u Harry'ego w biurze.
- Jaśniej.
- Może problem jest głębiej.. może coś się stało, albo ma stać.
- I dlatego chodzą po sklepach?
- Jakbyś zapytał to Ci ubędzie ?
- No bo ja tego nie kumam. Jeśli cos ma się stać to nie łazi się po centrach wydając fortunę. W ogóle to maja ochronę. Wszyscy po kolei.
- A od kiedy Zayn pilnuje Summer ?
- Nie wiem Kurwa. Raz Styles go zabija a teraz najlepsi kumple. Jeszcze ta bajeczka ze ślubem.
- To nie bajka. - mruknęła. Jak dla mnie coś tu śmierdzi.
- Trzymaj się od tego z daleka. - powiedział Harry wchodząc do kuchni.
- Ja wiem że nie bajka ale debilizm mojej siostry i nie. - odwróciłem się do niego. - Puka się to po pierwsze.
- Nie przyszedłem tu wymieniać uprzejmości Louis.
- To słucham po co? Kolejny kit? Louis ma nic nie wiedzieć bla bla bla.
- Polują na Summer i Lellie.
- Kto ?
- Dwa gangi.

17 komentarzy:

  1. cudnyyyyyyyyyyy

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Darcy taka laleczka się zrobiła i z Summer tez... ale cóż. Kocham tego bloga jak cholera <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nienawidzę całej rodziny Styles'ów. Są pojebani, rozpuszczeni i irytujący... Może skup się bardziej na życiu Louis'a niż na nich, co?

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Już nie mogę doczekać się next'a <3
    Zapraszam do mnie... Kocham!

    http://changemymind-zaynmalik-fanfiction.blogspot.com/

    http://hellobaby-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    http://wondreams-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Oł maj gasz polują na nich ?! O.o Się porobiło. Summer i Darcy są strasznie rozpuszczone xd Rozdział boski. Czekam z niecierpliwością na next. Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. ej niech pozniej james bedzie z mikayla plis xdd

    www.jestem-vanessa.blogspot.com«« dopiero zaczynam ;-)

    OdpowiedzUsuń