21 marca 2014

Rozdział 7

- Widzę jak Pan na nią patrzy i jak się o nią troszczy. 
- Ja jej nie znam.
- Czasami wystarczy jedno spojrzenie, a już czujemy coś więcej niż powinniśmy.
- Być może.
- Jest inna niż więźniowie, których poznałam pracując. Jest bardziej przerażona tym co zrobiła niż osadzeniem w więzieniu.
- Bo była zgwałcona.
- Wiem. Louis ona boi się własnego cienia, a zabiła z zimną krwią dwóch rosłych mężczyzn.
- Jest odważna w adrenalinie.
- I mówisz, że nic o niej nie wiesz.
- No bo nie... - odpowiedziałem krzywo się uśmiechając.
- Mam za dużo lat, żeby Ci uwierzyć.
- O lekarz - poderwałem się z krzesła. Dowiedziałem się, że Mercedes miała płukanie żołądka i zaraz będzie mogła wrócić z nami. Odetchnąłem z ulgą. Nic wielkiego się nie stało...Ale zabije tego kto ją otruł. Kiedy pielęgniarki wyprowadziły ją z sali wyglądała jak wrak człowieka. Od razu do niej podszedłem i pomogłem jej przejść do karetki. Odwieźli nas do więzienia, a ja zaniosłem Marcy do jej celi. Na oddziale nie było więźniów ale za to było pełno strażników. Przeszukiwali cele od góry do dołu. Leżelismy na łóżku. Trzymałem ją w ramionach. Nawet nie próbowali nas rozdzielać
.- Zostaniesz przy niej ? - zobaczyłem dyrektorkę w drzwiach celi.
- Tak. - głaskałem ją po włosach. - Śpij Mercy.
- Czy ja umrę ? - szepnęła cicho.
- Nie skarbie. Nie umrzesz. Śpij maleńka. - przytuliłem ją mocniej. Była raka krucha w moich ramionach. Jej oddech się wyrównał kiedy bardziej się we mnie wtuliła. Gładziłem ją po plecach. Niech śpi. Zastanawiam się kto mógł jej dosypać to do jedzenia lub picia. I dlaczego. Co ona komu zrobiła. Miałem tylko dwie opcje. Albo strażnicy, albo ona sama..Ona? Po co. To na 100 % strażnicy. Pocałowałem ją w skroń i także zasnąłem. Ta noc nie należała do spokojnych. Mercy dostała gorączki, ataku paniki, ale nie pozwoliła mi odejść od siebie nawet na chwilę. Leżała w gabinecie lekarskim, a ja siedziałem obok jej głowy głaskając ją delikatnie. Pielęgniarka dała mi kompres. Ułożyłem go na jej czole i trzymałem za rękę. Naprawdę była rozpalona. - Wiecie kto to? - spytałem dyrektorki, gdy weszła.
- Nie. Nic nie znaleźliśmy w celach.
 - A może to strażnicy? - zasugerowałem podając wodę dziewczynie. Podniosłem lekko jej głowę i przechyliłem szklankę.
- Nie wyciągaj pochopnych wniosków. Kto miałby cel w tym, żeby ją otruć ?
 - Kto ma cel w tym aby ją popychać i bić?
- Traktują ją jak wszystkich więźniów. Jest nowa, chcą pokazać jej kto rządzi. 
- Nie wątpię
- Powinien pan wrócić do celi.
- Nie - trzymałem rękę Mercy
- Musimy ją rozebrać. Wyjdź Tomlinson. - weszło kilku rosłych strażników.
- Kurwa nie wyjdę - Wyszarpali mnie siłą i dosyć brutalnie wrzucili do celi. Kurwa ! Uderzyłem z całej siły w ścianę. Jęknąłem z bólu. Jak się jest lekkim to ja się nie dziwię, że mną tak rzucają. Rozmasowałem kark wściekły. Minęło kilka dni, a Mercy nie wróciła. Dyrektorka nie pozwoliła mi się z nią zobaczyć. Nie wiedziałem nic. Nawet nie wiedziałem czy ona jeszcze żyje. Jak miałem spać? ciągle o niej myślałem. Kilka dni później, kiedy strażniczki wmuszały we mnie to " odpowiednie śniadanie " po którym nie czułem się aż tak źle zobaczyłem ją wreszcie. Weszła na stołówkę w towarzystwie strażnika. Była blada i miała podkrążone oczy, ale w porównaniu z tym kiedy ostatnio ją widziałem wyglądała lepiej. Wstałem i od razu poszedłem w jej stronę.
- Tomlinson odejdź. - warknął strażnik i odgrodził mnie od niej.
- Mercy jak się czujesz? - spytałem ignorując go.
- Panie Wayne, nie musi Pan chronić mnie przed Louisem. Dziękuję.. - skinął głową i odszedł w stronę innych strażników. - Czuję się dobrze. Po śniadaniu wracam do swojej celi.
- Gdzie byłaś? Czemu cię zamknęli gdzieś indziej? - złapałem jej ręce.
- Nie zamknęli mnie Louis. Cały czas byłam w gabinecie lekarskim. Karmili mnie, dbali o mnie. Wyleczyli mnie. Dwa razy byłam w szpitalu na płukaniu żołądka i raz na transfuzji krwi.
- Czyli już jest dobrze?
- Taak.. Teraz mam osobną dietę. Pani dyrektor chce wymienić cały personel.
- Dlaczego? - usiedliśmy obok siebie. Wziąłem ją na kolana nie myśląc o więźniach
- Znalazła w szafce jednego z nich jakąś truciznę..- przytuliłem ją i pocałowałem w policzek.
- Tęskniłam za Tobą. Pytałam Pani Dyrektor dlaczego nie przychodzisz. Powiedziała, że jak przyjdziesz to już nie wyjdziesz i dlatego.  - zaśmiałem się.
- No. Pewnie bym się tam przykuł.
- Dziękuję, że się mną opiekowałeś.
- Nie masz za co. Jedz. - posadziłem ją i poszedłem do dyrektor. Chciałem z nią porozmawiać. Niech tylko powie u którego to znaleźli.

*** Oczami Mercedes ***

Jadłam powoli to coś co przypominało warzywa.
- Parker do celi. - odsunęłam tacę i wstałam. Strażniczka podeszła do mnie i uważnie mi się przyjrzała. - Słyszałam o Twojej historii. Dasz radę dziewczyno. - 
Zaprowadziła mnie do mojej celi. Louis nie był w tej obok. Musiał gdzieś pójść. Usiadłam na swoim łóżku. W końcu wrócił. Minęła wtedy godzina. Był pobity, ale zadowolony.
- Co Ci się stało ?
- Nic złego. 
- Powiedz ! 
- No nic mi się nie stało. - uśmiechnął się.
- Zrobiłeś sobie makijaż na pandę ?
- Oj no dałem wpierdol.
- Dałeś czy dostałeś ?
- Dałem. 
- A komu ?
- Taki kretyn. Należało mu się - coś kręcił
- Dopóki nie powiesz mi prawdy nie będę się do Ciebie odzywać. - skrzyżowałam ręce na piersi i położyłam się na łóżku.
- Pobiłem tego co cię otruł.
- Po co ? 
- Po co to on wie.
- Jeżeli bijesz ludzi z mojego powodu to chociaż powiedz dlaczego ?
- Należało mu się. Cierpiałaś. - mruknął i wziął mnie przez kraty za rękę. Posłał mi ciepły uśmiech.

*** Oczami Harry'ego *** 

- Może w końcu wyciągniemy go co? - do mojego salonu wszedł Niall i reszta.
- A jak my wpadniemy ? - Zayn ciągle miał jakieś wątpliwości.
- Tylko wysadzimy ten szajs. Louis będzie wiedział kiedy ma wyjść i gdzie iść żeby nie wylecieć w  powietrze.
- Za dwa tygodnie jest widzenie. Do tego czasu musimy mieć plan i powiedzieć o nim Louisowi.
- Więc go wymyślaj. Myślaj, myślaj i wymyślisz. - Niall wziął jabłko od Summer.
- Może byście pomogli ?
- Ty jesteś taki cudowny i wspaniały, że dasz radę. Prawda Sunny że on jest cudowny? - przytulił ją.
- Odpierdol się od Summer. - przyciągnąłem do siebie Baby. - Chłopaki kurwa to nie tylko mój przyjaciel, ale też wasz. Na Eleanor nie możemy liczyć.
- Siostry mi przytulić nie wolno. - prychnął. - No przecież żartuję. Pomożemy ci.
- Więc do roboty.

*** Oczami Louisa ***

- Obiad. - warknął strażnik otwierając cele. 

- Fantastycznie - mruknąłem wstając. Mercedes nadal leżała na swoim łóżku patrząc tępo w sufit.
 - Mercy - podszedłem do krat.
- Hmm ?
- Chodź. 
- Nie jestem głodna Louis.
- Ja też nie, ale nie zjem jak nie pójdziesz.- Wstała leniwie z łóżka i poszła ze mną na stołówkę. Była cholernie powolna. Jak nie ona.
 - Powiesz co się dzieje?
- Nic. Po prostu jestem wykończona. Te leki są jakieś dziwne. Cały czas chce mi sie spać.
- Siadaj - pociągnąłem ją na kolana. - Wtuliła się w moją szyję i oddychała spokojnie.
- Powinniśmy zjeść. Pani dyrektor będzie zła.
- Jemy - zacząłem ją karmić. - Jadła powoli wpatrując się we mnie. 
- Ty też musisz jeść. 
- Zaraz będę. Am, otwórz buzię.  - Zaśmiała się i wzięła kolejny kęs. Potem ja też zjadłem. Trzymając się za ręce wracaliśmy do celi. - Cieszę się, że jesz.. - powiedziała cicho.
- Muszę, ale uwierz nie chce. - Zrobiła coś czego najmniej się spodziewałem. Złapała mnie za policzki i wpiła w moje usta. Z przyjemnością oddałem pocałunek. Smakowałem jej malinowych ust.

52 komentarze:

  1. w końcu się pocałowali ! ! !
    czekam na następny
    Mela pozdrawia
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. *-* super rozdział ♥ jak zwykle :-D nie mogę się doczekać nn :) ♥ ♡ ♥
    +Weny xx.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny!!!!!!ale jak można przerwać w takim momencie?????? <3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebiste ^^ oni muszą być razem!!!! Błagam daj szybko next bo chyba zwariuję od czekania <3 ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Love it..!! ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. aaaaaa!!! o matko całują się *.* na reszcie :D
    musiałaś przerwać w takim momencie??? czekam na nexta :D
    nie mogę się doczekać :D
    Mrs.Horan

    OdpowiedzUsuń
  7. Cały czas czekałam na ten moment ♥
    Całują się! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. CUDOWNE!!! Kocham! ♥♥♥ ♡♥♡ Czekam na ciąg dalszy :) ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeeej!! :D caluja sie!! No nareszcie!! Koocham milosc <3 pozdro, czekam na nn i weny zycze :*
    xx

    OdpowiedzUsuń
  10. To jest najlepszy twój blog jaki do tej pory czytałam-pomysł jest świetny fabuła jeszcze lepsza, kocham twojego bloga *u*
    ~~Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaaa pocałowali się :* Awwww słodkie <3

    OdpowiedzUsuń
  12. to jest na.prawde slodkie!!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rety genialny! *.*
    Z niecierpliwością czekam na next <3
    ~ Paulinka

    OdpowiedzUsuń
  14. Yeah ! wreszcie nastąpił ten pocałunek :D Jak ja na to długo czekałam :D :D Piękny rozdział :) Czekam na nn :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochane takie <3 O jeju *.* Czekam na nn :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow cudowne <33 Czekam na next :**

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne ! /M.

    OdpowiedzUsuń
  18. Julia Tomlinson22 marca 2014 12:27

    Zajebisty rozdział. Czy Mercedes się przypadkiem nie zakochała w Louisie,a Louis w niej? Czekam na kolejny, oby był jak najszybciej. Do następnego:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny rozdział. Wydaje mi się, że chyba się w sobie zakochali. *.*

    OdpowiedzUsuń
  20. kocham to.! neks

    OdpowiedzUsuń
  21. jezu ta scena z Mercy i Lou kocham ich!
    Mam pytanie El przeciez wydała Lou o jego zbrodniach itp to czemu jeszcze się jej nie pozbyli?
    i Sum i Hazz czy są oni nawiązaniem do jakiegoś bloga? Bo czytam taki jeden i tam taka para jest xd
    Rozdział jak zawsze fantastyczny. Ten blog nalezy do czołowki moich ulubionych. I powiem setny raz Marcy + Lou sąąąąą cuuuudowni

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  23. Oooooo jaki on jest kochany i opiekuńczy <3 Boski rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Neeeeeeexxxtttt !!!! Suuuperr genialne zsjebiste fajowe !! Prosze szybko next !! Czekam nn !! Superr !!

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapraszam ;) http://
    rebel-angel-
    louistomlinson-
    fanfiction.blogspot.nl/?

    OdpowiedzUsuń
  26. wkońcu całus :*
    bosz jakie to cudowne

    OdpowiedzUsuń
  27. Jako to jest tu Eleanor? Jako Louisa dziewczyna?
    Tak nie może być!
    Wspaniały i wreszcie się pocałowali <3
    Czekam na nexta :)
    Życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  28. Kocham <333 Całuj! Całuj! Całuj! UUUUU... <3 :***

    http://naughty-fanfiction-jb.blogspot.com/ Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Awww... Pierwszy pocałunek <33
    Świetny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  30. jaka fajowa końcówkaaa ^^

    OdpowiedzUsuń
  31. Super *o* A Niall jest bratem Sammer ? <3

    OdpowiedzUsuń