27 lipca 2014

Rozdział 30

- Nie mam pojęcia Lou. Chyba szła na górę. - Niall wzruszył rękami.
- Sama?! - podskoczyłem.
- Chyba. Nie wiem.
- Pogięło was?! - pobiegłem jej szukać. Siedziała w sypialni Harry'ego i tuliła się do jego bluzy.
- Hej skarbie - usiadłem obok. - tatuś cię nie zostawił.
- Zostawił.. - pociągnęła noskiem.
- Nie, pojechał z mamą do szpitala. Wiesz będziesz mieć braciszka. Znaczy już masz.
- Ale ja chcę do taty.
- Poczekasz. - Wziąłem ją na ręce i zszedłem na dół. Nie dała sobie zabrać bluzy swojego ojca. Zacząłem ją usypiać. Udało mi się! Brawo Lou ! Spała mi na rękach. Genialny ja. No wiem. Była bardzo spokojna.
Harry nie wracał przez prawie całą noc. Przyjechał dopiero nad ranem.
- Gratuluję - powiedziałem
- Dzięki.
- Moglibyśmy porozmawiać?
- Louis.. Jestem wykończony. Przyjechałem tylko po dziecko i nasze rzeczy.
- Zostaw małą. - odpowiedziałem. - Summer i tak musi być w szpitalu.
- Lou, ona musi być ze mną.
- Też jest zmęczona. Umiem się zając bratanicą.
- C..Tak Louis, wiem, że jesteśmy jak bracia bla bla, ale serio daj mi ją bo jestem zmęczony. Oparłem się o ścianę.
- Anne zabrała dzieci na plac zabaw.
- Jezu.. - poszedł na górę i zaczął pakować rzeczy
- Przywiozę Ci ją potem.
- Co ty chcesz od tego mojego dziecka ?! - widać, że się nie wyspał.
- Harry, Darcy nie jest na tyle duża aby błąkała się po szpitalu. To nawet nie higieniczne.
- Chcę żeby była przy mnie.
- Więc ci ją przywiozę jak muszę.
- Dzięki.
- Proszę.
- Coś jeszcze ?
- Nie.
- Na pewno ? Wyglądasz jakbyś chciał mi coś powiedzieć.
- Pogadamy potem. - Wziął rzeczy swoje i Summer i wyszedł. Westchnąłem głęboko. To będzie życiowa rozmowa. Później zawiozłem mu córkę i wróciliśmy do domu. Miki ciągle spała. Ann chyba ją przekarmiła
Położyłem ja do łóżeczka. Sam padłem na kanapę wykończony świętami. - Wszystko najlepszego Lou. Za przed wczoraj.- mruknąłem do siebie. Nigdy mnie jakoś te urodziny nie obchodziły, ale przykro, że nikt nie pamiętał. Nawet moja mama. Własna matka. Dopiero 2 dni później doczekałem się życzeń. Super nie? Ale nie ukazywałem żalu. To tylko urodziny.
- Jak tylko stąd wyjdę to dam Ci prezent. Wybacz mi, przez małego o wszystkim zapomniałam. - Summer tłumaczyła się już z 15 minut.
- Sunny nie przejmuj się tym jasne? Ten mały jest prezentem. Ciesze się ze wszystko się udało.
- Przytul. - Usiadłem obok i ja objąłem. Pocałowałem Summer w czoło. W złym momencie bo akurat weszła Mercedes, a zaraz za nią Harry. Nie chciałem głupiej afery. Pocałowalem ja jeszcze w policzek i wstałem. - No a jak się nazywa? - spytałem dziewczyny.
- Alex Styles. - uśmiechnęła się.
- Dobrze ze nie ma drugiego imienia.
- Dlaczego ?
- To masakra jest potem. No nie ważne. Z punktu widzenia policji to błąd nadawania drugich imion.
- Alex Louis Styles.. - powiedział ze śmiechem Harry.
- Nie rób mu tego stary.
- Za późno
- Poważnie mowie. Możesz to jeszcze zmienić. Często zamiast pierwszego podaje się drugie. W sensie urzędy się mylą.
- Ale on ma być Alex Louis i koniec.
- Wariactwo.
- Czemu ?
- Śliczny jest.
- Po mamusi. - powiedziała Sunny pokazując nam język.
-No przecież.
- Wiadomo. Darcey ! - dziewczynka wskoczyła do niej i się przytuliła.
- Kiedy wychodzisz ?
- Jutro !
- Super
-  Gdzie Miki ? - spytał w końcu Harry. - Mam coś dla niej.
- W łazience - Mercy z nią przyszła. Hazz wziął ją na ręce i coś jej dał.
- Dzięki wujek - uśmiechnęła się szeroko.
- Nie ma za co. - pocałował ją w czoło. Przytuliła się do jego ramienia, a ja uśmiechnąłem.
- Co się głupio śmiejesz ? - Harry odwrócił się do nas.
- Bo to słodkie.
- Jakie ? Louis normalnie to byś rzygał tęczą
- Normalnie. - wyszczerzyłem.
- A co jest ?
- Musimy pogadać.
- O czym ?
- To ważne. Więc jakbyś mógł - wskazałem na korytarz. Oddał Mikaylę Mercedes, pocałował Summer i Darcy, a ja teatralnie zerknąłem na zegarek. Z godzinę mu zejdzie. Wziąłem go za rękę i wyciągnąłem na korytarz. - Lepiej usiądź. - Usiadł i skrzyżował ręce na piersi.
- Tak no wiec...- pomasowałem ręką kark. - Od zawsze traktowaliśmy się jak bracia.
- Wzruszające, dawaj dalej. - wywrócił oczami
- Tylko proszę nie rób nic głupiego.
- Ok ?
- Jesteśmy braćmi.
- Załapałem. Też dziękuje za wszystko.
- Mówię serio. Mamy jednego ojca.
- Nie..
- Tak.
- Kłamiesz.
- Po co?
- Louis nie.. - ukrył twarz w dłoniach. Usiadłem obok. 
- Co to zmienia?
- Na przykład to, że już nie mam matki.

 - Przestań.
- Nie. - wstał i poszedł do swojej żony. Poszedłem za nim. 
- Uspokój się. Bo to nie jej wina.
- Jej ! Kurwa jej jebana wina Louis.
- Nie jej. - odpowiedziałem spokojnie. - W czym ty widzisz problem? Cały czas jest jak było. Błędy z przeszłości Też jakieś popełniłeś.
- Okłamywała mnie przez 26 lat.
- Nie miała odwagi powiedzieć.
- Super.
- Nie traktuj jej z góry.
- Nie zamierzam mieć z nią kontaktu.
- Jesteś idiotą. Głupim egoistą który myśli tylko o swojej dumie.
- Louis do cholery.. Nie wiem kim jest mój ojciec, a ty masz do mnie jeszcze pretensje ?! - tu ma rację.
- Uspokój się! - podchodzę do niego. - Po co ci miała to mówić? Z Gemma mieliście opiekuna. Jej ojca tworzyliście rodzinę.
- O właśnie. Nawet prawdziwej siostry już nie mam..
- Pierdolisz.
- Nic nie zrozumiesz Louis.. Skończmy ten  - do sali weszła Ann z Gemmą. Wziąłem moją rodzinę i wyszliśmy. Niech sam sobie układa życie.
- Tato ! - Mikayla rzuciła mnie pluszakiem.
- Co? - spojrzałem na nią.
- Chcę na lody ! - chyba udzieliło się jej zachowanie od Stylesówny.
- W zimę? Poważnie?
- Chcę i koniec !
- Nie - odpowiedziałem i wpiąłem ją do auta. 
- Czemu ? Tata ! - Popatrzyłem na Mercy. Niech z nią dyskutuję, ja nie mam zamiaru. W domu czekała na mnie niemiła niespodzianka. Czekał na nas kurator. 

18 komentarzy:

  1. Oby to nie bylo nic powaznego czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  2. Super <3 ale się dzieje :*
    zapraszam do mnie...
    http://punk-onedirection-fanfiction.blogspot.com/
    http://hellobaby-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne *.* Ooo kurator. Mam nadzieję że mała zostanie z nimi. Czekam z niecierpliwością na next. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG <3 KOCHAM TO, CZEKAM NA NEXTA <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Oby mała została z nimi

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieje ze z nimi zostanie :))
    Coekawe tez jak Hazz to pouklada z Anne :DDDD ♥♥♡♡♡♡♡
    Czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  7. haahahha.... nie do końca zrozumiałam o co chodzi z tymi braćmi ale jest śmiesznie, jak dla mnie xD A kurator.... będzie się działo XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Awawawa przeczytałam całe opowiadanie i z niecierpliwością czekam na next awww całe opowiadannie cudne *,* Boziuuuu kocham was za to ze poszecie takie cudne opowiadania ♥

    OdpowiedzUsuń